[Sylwetka] Operator nadajnika PPN/1A „Eureka” Pathfinder Team „E”

101st Airborne Division

Moderatorzy: Maciek, Milosz

Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 193
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

[Sylwetka] Operator nadajnika PPN/1A „Eureka” Pathfinder Team „E”

Post autor: Milosz » 29 lip 2018, o 17:08

Operator nadajnika PPN/1A „Eureka” Pathfinder Team „E”, baza RAF North Witham, godziny wieczorne 5 Czerwca 1944, chwilę
przed wykonaniem pamiątkowego zdjęcia na tle samolotu.

Opisując sylwetkę chciałbym przedstawić pokrótce historię pathfinderów.

Już po pierwszej amerykańskiej operacji powietrznodesantowej (Villian – 8 Listopada 1942) dowództwo 2/509th PIR w osobach
Edson Duncan Raff (Dowódca Batalionu) William Pelham Yarborough ( Niezależny obserwator dołączony do jednostki przez
Generała Marka Clark’a, często obejmujący duże grupy bojowe wydzielone z jednostki, w owym czasie uważany za najbardziej
doświadczonego i kompetentnego planistę operacji powietrznodesantowych) oraz Doyle Yardley (zastępca dowódcy/oficer wykonawczy)
dostrzegli potrzebę znalezienia sposobu na precyzyjne nakierowanie samolotów do Stefy zrzutu. Historia oddziałów specjalnie szkolonych
do oznaczania „DZ” zaczyna się w Marcu 1943. Kiedy 2/509th PIR po dwóch skokach bojowych, niemal samobójczym świątecznym rajdzie
na most kolejowy w stylu „ Johna Rambo” oraz dość długim okresie operowania w ramach „Tunisian Task Force” został przeniesiony do
Oujdy i uzupełniony o nowo przybyłych do jednostki spadochroniarzy. Zdecydowano wtedy, że zamiast zasilić istniejące kompanie,
żołnierze utworzą nową – „Casual Rifle Company” , później przemianowaną na „ Scout Company”. Dowództwo nad pododdziałem objął
legendarny Charles „Chuck” Howland. W Maju 1943 przeprowadzono pierwsze ćwiczenia z wykorzystaniem sprzętu elektrotechnicznego – Lamp „Aldis”, latarek elektrycznych oraz flar oraz urządzeń komunikacji radiowej. Z miejsca odrzucono latarki i flary a zadecydowano o tym,
że kluczowym w naprowadzaniu maszyn jest komunikacja radiowa. W tym celu testowano wiele urządzeń radiolokacyjnych.
Wybiły się dwie konstrukcje – Brytyjskie „5-G „ oraz legendarna już dzisiaj konstrukcja brytyjskiego przedsiębiorstwa TRE – PPN/1A „Eureka”

Inwazja na Sycylię w Lipcu 1943, mimo tego że w skutkach skuteczna, udowodniła że użycie pathfinderów jest w wypadku operacji powietrznodesantowych (zwłaszcza nocnych) niezbędne

W sierpniu 1943, Pułkownik James M. Gavin we współpracy z dowództwem 504th PIR oraz dywizji założył pierwszą w historii „Pathfinder School”. Mieściła się ona w Comisco na Sycylii. Jej kadrę stanowili brytyjscy specjaliści (jeden oficer i jeden podoficer prowadzący szkolenia) od urządzeń radiolokacyjnych 5-G oraz PPN/1A. Do szkolenia wybierano po kilka osób, a trening w zakresie obsługi „Eureki” trwał 5 dni.

Pierwszą operacją pathfinderów był zrzut 504th PIR w ramach operacji Avalanche. Kilkuosobowy oddział pathfinderów wylądował
w nocy nieopodal Paestum, gdzie 25 minut przed przylotem głównych sił inwazyjnych ustawił Eurekę oraz przy pomocy obecnych
już żołnierzy piechoty rozpalono beczki z benzyną i ustawiono z nich krzyż ( Oil Drum Drop ). Następnego dnia do akcji wkroczyły
drużyny z 505th PIR ( dowodzona przez porucznika Alberta V. Konar’a - operatora Eureki, Nadzorowana przez ppłk.
Charlesa Billingsea – dowódcę pathfinderów oraz dowódcę jednostki – Jamesa Gavina) oraz 509th PIR dowodzona przez porucznika
Feda Perry’ego. Żołnierze z 505th powtórzyli akcję ekipy z 504th, 509th PIR spotkał się jednak z większymi problemami. Warto zauważyć,
że ze względu na brak możliwości odebrania sygnału nadajnika RT-44/PPN-1A z Eureki przez samoloty 64 TCG żołnierze Perry’ego oraz
\Rouse’a musieli użyć gorszego, odrzuconego na rzecz PPN/1A nadajnika 5G oraz lamp „Aldis”. Samolot niosący łącznie 11 żołnierzy
dostał się pod ogień podczas drogi pod Avellino, nie został jednak trafiony. Pahtfinderzy zostali zrzuceni około milę od planowanej „DZ”.
Niestety, górzysty teren oraz brak czasu nie pozwolił im na przemieszczenie się oraz skutecznie zagłuszał sygnał radiowy a także światło lamp.
W konsekwencji jedynie 10 samolotów odnalazło zorganizowane zrzutowisko. Zrzut „Geronimo” zakończył się katastrofą…

Kolejną operacją powietrznodesantową wymagającą użycia udoskonalonej doktryny pathfinderów była operacja Neptune, część operacji Overlord – Inwazji na Normandię.

W Grudniu 1944 roku wyrzucony z kompanii „Item” 502nd Parachute Infantry Regiment kapitan Frank Lewis Lillyman, niepokorny,
porywczy oficer z Nowego Jorku otrzymał zadanie sformowania jednostki pathfinderów 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Pododdziały
jednostki miały za zadanie oddelegować do elitarnej grupy Lillymana najlepszych w zakresie obsługi urządzeń technicznych, orientacji
w terenie i sprawności fizycznej żołnierzy. Niestety, dowódcy kompanii wykorzystali ten nakaz jako sposób do usunięcia z szeregów
swoich oddziałów żołnierzy sprawiających kłopoty. Po kilku dniach, dowódca jednostki złożył raport Generałowi Williamowi C. Lee,
w którym zawiadomił, że jego ludzie to „Banda imbecyli i nieudaczników”. Jednostkę rozwiązano, a następnie zorganizowano ochotniczy nabór. Wybrani z ochotników utworzyli oddziały pathfinderów dywizji. Zostali oni przeniesieni na zamknięte lotnisko w North Witham,
gdzie od marca 1943 trenowali u boku żołnierzy z 82nd Airborne.

Spadochroniarze w bazie RAF North Witham mogli cieszyć się piwem, stekami i luzem na jaki nie mogli liczyć ich koledzy pozostający
w zgrupowaniach pułków. Byli jednak trzymani pod ścisłą kontrolą, nie mogli liczyć na przepustki i obowiązywała ich tajemnica wojskowa.

Pathfinderzy ćwiczyli ciężko aż do 4 Czerwca wykonując nawet kilka skoków dziennie ! Umiejętności obsługi sprzętu opanowali do perfekcji.
Do drużyn dołączono 8 osobowe oddziały ochrony. Obstawa składała się z jednego oficera w stopniu 1st Lt. oraz 7 szeregowych i podoficerów.
W przypadku drużyn 13-18, 3 osoby z drużyny zabezpieczenia stanowili żołnierze 504th PIR.

Wielki moment nadszedł o godzinie 21:54, 5 czerwca 1944

Wtedy to samolot o numerze bocznym 293098 pilotowany przez podpułkownika Joela Crouch’a z drużyną nr 1, Pathfinder Team A – Base Stick 502nd
PIR pod dowództwem Franka Lillymana oderwał się od płyty lotniska i wyruszył w stronę Normandii.

Zadaniem „Pathfinder Team E” złożonej z drużyny 19 (502nd PIR, dowodzonej przez 1st.Lt. Driver’a) oraz 20 (377 PFAB i 307 AEB)
dowodzonej przez 1st.Lt. Hensley’a) było lądowanie w DZ „C” oraz oznaczenie LZ „E” – Strefy lądowania szybowców 101st Airborne.

Samoloty serialu 6A , pilotowane przez pilotów Quisenberry’ego ( 19) oraz Egan’a (20) wystartowały z lotniska w North Witham kilka
minut po godzinie 22. Planowany czas zrzutu - 0027HRS.
Spóźnili się jedynie dwie minuty. Obydwa samoloty zrzuciły spadochroniarzy w tym samym miejscu. Porucznik Driver zebrał całą drużynę
w mniej niż 10 minut, ale operator Eureki – T/5 Richard Lisk złamał nogę przy lądowaniu. Porucznik Hensley nie odnalazł 5 żołnierzy ze
swojej grupy. Do godziny 3:30 drużyny przemieściły się do strefy lądowania i ustawiły sprzęt według instrukcji organizacji strefy lądowania.
O 3:50 uruchomiono Eureki. W ciągu niecałych 10 minut samoloty odebrały sygnał. Niestety, podczas akcji lampy drużyny 19 zostały zniszczone
przez lądujący szybowiec. Sprzęt drużyny 20 włączony był do godziny 4:45. Faktycznie pathfinderzy zakończyli pracę około godziny 8:00,
po ponad 2 godzinach kierowania nowo przybyłych żołnierzy oraz działania jako drużyna ratunkowa udzielająca pomocy rannym „Jeźdźcom szybowcowym”.

Obrazek
GRH "FIVE-O-DEUCE", 502nd PIR 101st Airborne
http://502-101airborne.pl


Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek

Grzegorz
Posty: 62
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: [Sylwetka] Operator nadajnika PPN/1A „Eureka” Pathfinder Team „E”

Post autor: Grzegorz » 23 paź 2018, o 12:53

Sylwetkę stworzyłeś rewelacyjną. Wielkie gratulacje. Też kiedyś kombinowałem, czy by nie rekonstruować pathfindera, ale ostatecznie zwyciężyło serce pilota szybowcowego, umiłowanie historii szybownictwa lat 30./40. XX w. i skończyło się na ukazywaniu sylwetek tego typu pilotów USAAF.

A co do historii US pathfinderów z II wojny…

Olbrzymia strata dla fanów historii, że gen. Gavin nie zechciał się rozpisać na ten temat w swojej książce „Wojna i pokój w erze przestrzeni międzyplanetarnej”. Na podsumowanie działań powietrznodesantowych na froncie włoskim napisał o narodzinach pathfindingu tylko dziewięć zdań. Za ojców ówczesnego pathfindingu uznał mjr. Johna Nortona z wojsk lądowych oraz oczywiście ppłk. Joela Croucha z USAAF, którego czasami określa się mianem legendy amerykańskiego lotnictwa transportowego i najlepszego amerykańskiego pilota tego rodzaju lotnictwa.

Jakieś 18-19 lat temu był w necie świetny tekst o tym, jak Crouch i Lillyman twardą ręką prowadzili szkołę pathfinderów. Niestety już nie ma tego tekstu, a mnie się on spalił w którymś z poprzednich komputerów. Wspomnę tylko „z głowy” parę spraw, gdyż korzystałem z tego tekstu przy pisaniu czegoś mojego o D-Day.

Otóż Crouch – jako dowódca szkoły pathfinderów IX TCC – postawił sprawę twardo i jasno. Albo piloci transportowi będą uczyli się pathfinderki razem ze spadochroniarzami-pathfinderami, albo nic z tego nie będzie. I rozkazał coś bardzo wartościowego. Oprócz tego, że piloci transportowi uczyli się swojej działki (Rebecci), a spadochroniarze swojej (Eureki) to jednocześnie:

• spadochroniarze w trakcie szkolenia musieli latać w samolotach transportowych i obserwować, jak działa Rebecca, ponieważ musieli czuć robotę swoich partnerów w powietrzu;

• i vice versa – piloci w trakcie wspólnego szkolenia musieli być na ziemi ze spadochroniarzami, aby oni też widzieli, jak ta współpraca wygląda od strony Eureki i też musieli wczuwać się w problemy spadochroniarzy, jako ich partnerów na ziemi.

Crouch stworzył idealny system, w którym każdy czuł pracę swojego partnera na drugim końcu systemu Eureka/Rebecca.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde

Odpowiedz