I TCC, co to w ogóle było…

Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Grzegorz »

… i czy warto tym się interesować pasjonując się szeroko pojętą tematyką amerykańskich wojsk powietrznodesantowych czasu II wojny?

Raczej warto. Także z Waszego punktu widzenia. Gdyby nie 52nd Troop Carrier Wing – wydzielone z I TCC – nie byłoby pathfinderów. Więcej napiszę o tym w innym wątku.

Każdy amerykański spadochroniarz, pilot samolotu transportowego i szybowca transportowego przewijał się przez I TCC, czy chciał, czy nie chciał.

I Troop Carrier Command USAAF bazowało w Stanach Zjednoczonych i teoretycznie (ale tylko teoretycznie) było organizacją nie bojową, szkoleniową, służebną głównie (ale nie tylko) wobec operacyjnego, bojowego IX Troop Carrier Command na frontach MTO i ETO. Czym było IX TCC to już na takim forum tłumaczyć nie trzeba, bo woziło wszystkich na wszystkie operacje spadochronowo-szybowcowe (także Brytyjczyków), a więc także odtwarzanych przez Was pathfinderów.

I TCC jest o tyle ciekawe, że tutaj właśnie US Army i USAAF przeprowadzały „na żywym organizmie” wszystkie eksperymenty z zastosowaniem wojsk typu airborne zanim wysyłano je na światowe fronty. Służyli tu też najwybitniejsi instruktorzy – czy to wojsk lądowych (w tym sił specjalnych), czy też USAAF.

Służyli tu piloci doświadczalni i pokazowi, jacy zazwyczaj nie służyli w bojowym IX TCC. I TCC było na tyle cenne, że jego piloci „na występach gościnnych” latali też operacyjnie w IX TCC. Tak oto pilotem I TCC był np. ppłk Michael C. Murphy pilotujący 6 czerwca 1944 r. szybowiec CG-4A z gen. Donem F. Prattem na pokładzie.

Teoretycznie nie bojowe, a jedynie szkoleniowe, I TCC wydzieliło także sto procent załóg lotnictwa transportowego (silnikowego i szybowcowego) do 1st Air Commando Group. I znowu gdyby nie I TCC to takie operacje jak np. birmańska „Thursday” nie doszłyby do skutku.

A więc chyba jest się czym interesować. 8-)
Ostatnio zmieniony 29 paź 2018, o 18:42 przez Grzegorz, łącznie zmieniany 1 raz.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 223
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Milosz »

Grzegorzu, ja mam pytanie. Czy spotkałeś się kiedyś z oznaczeniem operacji zrzutu 505th RCT na sycylii jako Mackall Red ? Analogicznie do Mackall White dla Husky II. Oraz czy nigdy nie przeprowadzona z pobudek strategiczno-politycznych Husky III miała nosić kryptonim Mackall Blue
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Epicka przygoda! Trzech rycerzy, Elf, Krasnolud i Człowiek (...)"

Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Grzegorz »

Dobre pytania, bo też wiążące się z I TCC. Gdyby coś z tych operacji wyszło to I TCC pośrednio miałoby z nimi coś wspólnego.

Ciekawe, czy to ma coś wspólnego z Camp Mackall, czyli z jedną z kolebek wojsk airborne?

Przepatrzyłem różne swoje rzeczy i niewiele znalazłem. Bardzo liczyłem np. na wywiad z gen. Yarboroughem, gdzie komentuje on różne sycylijskie sprawy, ale niestety nic nie ma o operacjach pod wspomnianymi przez Ciebie kryptonimami.

Widzę tylko, że coś jednak z tym słowem „Mackall” było w tamtym czasie. 11 lipca 1943 r. w 82. Abn obowiązywało hasło „Mackall tonight wear White Pajamas”.

Czyli coś jest na rzeczy…
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 223
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Milosz »

Ciekaw jestem, jak bardzo "prawdziwy" jest ten wywiad, biorąc pod uwagę to jak bardzo Yarborough Raff i Yardley i bykli wówczas przez górę 82nd dojeżdżani
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Epicka przygoda! Trzech rycerzy, Elf, Krasnolud i Człowiek (...)"

Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Grzegorz »

No cóż, wszystkie działania airborne Amerykanów w Afryce to w zasadzie jedna wielka klapa, a czasami afera (np. brak fachowego personelu do szybowców). Więc i wysocy rangą oficerowie US Army mówią o tym tyle, o ile, bo powodów do chwały brak. Dziś odpowiedzialni za to planiści poszliby siedzieć, ale wtedy wszystko uchodziło bezkarnie.

Potem Włochy i też bez rewelacji. Niby jakoś to szło przy sporych stratach, pomyłkach typu friendly fire, braku koordynacji działań itp., ale jakaś wybitnie chwalebna dla myśli wojskowej karta to raczej nie była mimo poświęcenia żołnierzy. Ale to i tak cud, że chociaż Amerykanie konsultowali sprawy wojsk airborne z naukowcami różnych dziedzin. Z drugiej strony - co z tego? Skandal gonił skandal. Dowiezienie do Afryki wykończonych, podduszonych spadochroniarzy wymordowanych przez konieczność ominięcia frontu burzowego i wzniesienia się na wysokość używania masek tlenowych (bez masek dla spadochroniarzy) to już jest granda jakich mało.

Itd.

MTO to był ciężki poligon doświadczalny dla US Airborne i chwalić się nie za bardzo jest czym. Z drugiej strony nie było wtedy po stronie alianckiej żadnych doświadczeń z wykorzystaniem sił spadochronowo-szybowcowych. Alianci musieli się tego uczyć w czasie rzeczywistym i na żywym organizmie żołnierzy, obserwować co z tego wychodzi, wyciągać wnioski i korygować system z operacji na operację. Pod tym względem wojska airborne były pechowcami, na których odbywało się nieustanne eksperymentowanie. Własne prawo lotnicze było łamane nagminnie, żeby w ogóle móc wykonywać operacje powietrznodesantowe. Gdyby rodzice żołnierzy o tym wszystkim wiedzieli to może szłyby skargi do kongresmenów, ale w warunkach cenzury nikt z cywilów o tym nic nie wiedział.

Za takie numery, jakie wtedy odchodziły w amerykańskich siłach airborne to dziś wszelkiej maści organizacje watchdogowe rozjechałyby Pentagon na strzępy, a gen. Arnold - za to, co zrobił przeciwko własnym pilotom szybowcowym - wisiałby, a nie miał piersi pełnej orderów i statusu bohatera narodowego. Ale wtedy były inne czasy. Cel uświęcał środki i wszystko uchodziło płazem.

I TCC też było pod presją i musiało łamać prawo. Przy okazji coś pokażę na ten temat.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 223
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Milosz »

Miałem na myśli raczej osobiste, kompletnie nie wywołane pobudkami strategiczno-organizacyjnymi a unoszeniem się honorem i hardością skonfrontowanymi z doświadczeniem spięcia na linii Raff i Yardley + nieco bardziej w późniejszym nazwijmy to sycylijskim okresie Yarborough ( ad. Przełęcz Tuminello) - Gavin + Ridgway + Keerans
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Epicka przygoda! Trzech rycerzy, Elf, Krasnolud i Człowiek (...)"

Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Grzegorz »

Aaa, okay.

Tego typu tarcia są niestety typowe. Na dodatek wiadomo - sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. Po takich „sukcesach” wojsk airborne na MTO pułkownicy i generałowie mieli powody, by za sobą nie przepadać.

Myślę, że to może dotyczyć też Taylora, który był jednym z planistów tych różnych niepowodzeń na MTO. On w swoim wywiadzie też nie chwali się Sycylią, bo i czym tu się chwalić, i potraktował ją zdawkowo mówiąc: „I first came in contact with the British military at close range in the Mediterranean campaign in the planning for the invasion of Sicily and the subsequent planning for the landing in Italy. I was very much impressed with many of my British opposite members first, by the fact that they were very skillful planners and were a lot more experienced than we in the actual planning of operation. They were extraordinarily adept at beating the Americans with the first draft”.

Znamienne, że jako Amerykanin powinien przede wszystkim podkreślić dobrą współpracę z oficerami US Army i USAAF, ale jakoś mu to przez gardło nie przeszło i raczej stronę brytyjską uhonorował ;)
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 223
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Milosz »

Takie same słowa padały z ust niemal całej kadry 509th PIR która brytyjczyków na czele z gen Browningiem znała jeszcze z Chilton Foliat i współpracę z nimi pielęgnowała. Wychodzi więc że Taylor opowiadał się bardziej po tej "niesłusznej" stronie barykady. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Skąd określenie Mackall na żołnierzy 504th PIR. Nasuwają mi się dwa skojarzenia. 1. W odniesieniu do W.P. Yarborough jako dowódcy 2/504th PIR wcześniej mocno związanego z 509th w którym rzeczony Mackall służył, oraz 2. Mackall wear white pyjamas tonight- Mackalls jako 509th PIR w białej piżamie - dzisiaj nie skaczą ( chociaż według planu mieli skakać 2 noce później ) Przypomnijmy, że batalion znajdował się wówczas pod operacyjnym dowództwem 82nd i podlegał rozkazom jej sztabu
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Epicka przygoda! Trzech rycerzy, Elf, Krasnolud i Człowiek (...)"

Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Grzegorz »

Mnie te „white pajamas” w haśle kojarzą się z czymś jeszcze innym i moim zdaniem miałoby to sens. :D

Jeśli związki taktyczne nie mogły utrzymać ciszy radiowej i musiały ze sobą korespondować drogą radiową to poinformowanie kogoś z branży spadochronowej, że tej nocy ma lub nie ma nosić białych piżam to aż się prosi, aby rozumieć to, że tej nocy skaczą albo nie. MTO to okres, gdy dominowały jeszcze w amerykańskich spadochronach desantowych białe czasze - ostatnie jedwabne (po embargu na japoński jedwab po ataku na Pearl Harbor) i pierwsze nylonowe, ale głównie białe. Więcej wspomnę o tym w innym wątku.

Czyli: Dzisiaj zakładasz białą piżamę - znaczy dzisiaj skaczesz operacyjnie.

Takie przynajmniej mam wrażenie. :D
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Milosz
Private First Class | Pathfinder
Private First Class | Pathfinder
Posty: 223
Rejestracja: 29 sie 2016, o 12:02
Lokalizacja: Białostocki Brooklyn
Kontaktowanie:

Re: I TCC, co to w ogóle było…

Post autor: Milosz »

Z teorią co do dominacji czas białych absolutnie się nie zgodzę :) Do Tunezji wraz z 82nd przyjechały setki brand new T-5 z oliwkowymi uprzężami i czaszami w kamuflażu do widać na zdjęciach z ćwiczeń. Aczkolwiek teoria w wypadku białej piżamy jako ogólnego odniesienia do spadochronu jest bardzo sensowna :)
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Epicka przygoda! Trzech rycerzy, Elf, Krasnolud i Człowiek (...)"

Miszoł + Maciek + Wojtyś = ❤ Najlepsi Przyjaciele Forever ❤

Obrazek
Odpowiedz