Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Dział poświęcony umundurowaniu wojsk powietrznodesantowych (i nie tylko) US ARMY w trakcie II wojny światowej
MattC
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2020, o 16:36

Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: MattC »

Pozwolę się w jednym ze swoich przywitalnych postów zaprezentować trochę oryginalnych naszywek.

Na zdjęciu z naszywkami 101 widać trochę "standardów", w najniższym rzędzie są moje ulubione, czyli "British made", a najwyżej widać
ultra rzadką wersję z zieloną nicią. Ta z niebieskim podkładem widocznym między naszywką z orłem a łukiem Airborne znana jest z okresu przekraczania Renu.

Na innych zdjęciach oryginalne naszywki pułkowe, które mam w kolekcji już sporo lat.

Zachęcam do podzielenia się fotkami swoich naszywek.
Załączniki
DSC08015.jpg
DSC08015.jpg (493.64 KiB) Przejrzano 181 razy
DSC08014.jpg
DSC08014.jpg (387.48 KiB) Przejrzano 181 razy
DSC08016.jpg
DSC08016.jpg (424.98 KiB) Przejrzano 181 razy
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Grzegorz »

Fajna kolekcja. Gratulacje.

Zawsze podziwiam czyjeś znawstwo w kwestii naszywek. Sam dobrze wiem, ile czasu i energii trzeba włożyć w to, aby mieć o tym pojęcie i nie kupować podróbek. Ja kolekcjonerem naszywek nie jestem, ale rzecz jasna odrobinę ich mam, bo muszę. Tyle tylko, że to naszywki USAAF (jako rodzaju wojsk), I TCC, IX TCC i haftowanych odznak pilota szybowcowego USAAF, ewentualnie service bars, overseas bars, haftowanych oznak stopni itp.

Od mniej więcej 21 lat czytam na amerykańskich forach historycznych, jaka to jest duża wiedza, aby znać się na drugowojennych naszywkach 101st Abn.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
MattC
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2020, o 16:36

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: MattC »

Dziękuję bardzo. Naszywki lotnictwa to też super, bez US Airforce nie byłoby spadochroniarzy tych jednostek ;) Można gdzieś na tym forum zobaczyć te naszywki?

To prawda o naszywkach tego typu, zdobywanie wiedzy i eksponatów trwa latami, czasami jest nawet potrzeba szybkiej i intensywnej nauki, żeby
uniknąć nieporozumień i zakupienia dobrych replik jako "oryginałów". Moje zdjęcia naszywek co prawda nie są najlepszej jakości, ale powinny uwidocznić ciekawe ich cechy i wariacje.
Są też naszywki 82nd Airborne Division i 17th Airborne Division oraz inne naszywki Airborne, ale nie chciałem ich tu teraz pokazywać, bo i tak wyszedłem w temacie naszywek pułkowych poza ścisłą tematykę 101-szej.
Posiadam też podobną kolekcję naszywek 101-szej z epoki wojny w Wietnamie i tutaj również potrzeba sporo wiedzy, a w przypadku naszywek robionych lokalnie w Wietnamie jeszcze więcej wiedzy nawet niż w temacie 2-giej wojny, bo do dzisiaj lubią lokalsi podrabiać naszywki dla turystów i niektórzy są w tym dobrzy. Ale to abstrahując lekko od tematu WW2.
Podsumowując, trzeba uważać i mieć najlepiej trochę materiałów porównawczych. Znam kolekcjonerów, którzy z powodu kopii na rynku wcale nie chcą zbierać naszywek.
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Grzegorz »

Ano właśnie. Czasy są ciężkie dla kolekcjonerów naszywek, dlatego tak bardzo podziwiam dogłębną wiedzę w dziedzinie „naszywkologii”. W czasach maszyn do haftowania sterowanych komputerowo niczym obrabiarki CNC i w czasach sztucznego starzenia tekstyliów doprowadzonego do perfekcji, jak na okoliczność filmów wojennych, kolekcjonerstwo naszywek jest prawie heroizmem, a już szczególnie w kontekście schizofrenii i arogancji forów kolekcjonerskich, gdzie czegokolwiek by się nie pokazało z zasobów US Army z II w.ś., a co jest w bardzo dobrym stanie, lub wręcz fabrycznie nowe, to zaraz jest okrzyknięte fejkiem. Nie mogę już tego czytać.

Pewien ś.p. jeden z najwybitniejszych kolekcjonerów amerykańskich militariów (pan, który zaczął kolekcjonerstwo niedługo po w II wojnie) nie wytrzymał kiedyś i napisał na pewnym forum, że po jego odejściu jego żona nic nie sprzeda z jego gigantycznej kolekcji albo sprzeda za grosze, bo wszyscy „eksperci” orzekną, że to są fejki, ponieważ są za ładne, za dobre, za dziewicze itp. Śmiałem się wtedy, bo przywołał on przykład jego fabrycznie nowych sortów ubiorów polowych HBT z II wojny i że one pierwsze będą uznane za fejki. Też mam taki dziewiczy sort i jak by co moja żona też albo tego nie sprzeda, albo sprzeda za grosze, dlatego śmiać mi się wtedy chciało. Tyle tylko, że chociaż sfotografuję go (z cutter tagami) do książki, którą piszę dla rekonstruktorów chcących odtwarzać postać pilota szybowcowego USAAF.

A wracając do Twoich naszywek - specem od naszywek 101st nie jestem, ale czytając o nich przez wiele lat wiem chociaż tyle, że w ich kolekcjonerstwie cenione jest zbieranie tych naszywek z jak największą liczbą różnic w hafcie dziobów orła, jego oka itp. I w Twojej kolekcji jest to wyraźne i jest to fajne.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Grzegorz »

MattC pisze:
19 lis 2020, o 12:00
Naszywki lotnictwa to też super, bez US Airforce nie byłoby spadochroniarzy tych jednostek ;) Można gdzieś na tym forum zobaczyć te naszywki?
Do tej pory nie pokazywałem tego na forum, ponieważ moje zasoby naszywkowe sił szybowcowych USAAF nie są jakąś kolekcją. Nawet nie wiem, ile tego mam, przypuszczam, że coś około ± 20 szt., przy czym częściowo luzem, a częściowo na tekstyliach typu koszule, Ike Jackets, gabardynowa kurtka mundurowa albo kurtka M1943. Na pewno pokażę je w książce, którą wspomniałem powyżej wraz z pokazaniem i wytłumaczeniem tego, jak unikać fejków albo zbyt nierealnie wykonanych replik.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
MattC
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2020, o 16:36

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: MattC »

To dobra wiadomość, ja sam bym chętnie nabył taką książkę, chociaż nie zbieram USAF, to wiedzy na temat nigdy za wiele.

Właśnie to mnie odstrasza od niektórych forumowych "debat" o eksponatach, nie wiem z czego wynika ten sceptycyzm i czarnowidztwo, z niewiedzy, niedowierzania czy wręcz zawiści niektórych? Pozostaje tylko zdobywać wiedzę i robić swoje. Stary doświadczony kolekcjoner miał w pełni rację. Sam posiadam sort mundurowy (w tym HBT zielone i w kamuflażu) z metkami papierowymi (cutter's tags) i trochę ekwipunku w upragnionym przez kolekcjonerów absolutnym stanie "mint" jeszcze w fabrycznych pudełkach (np. torbę "Griswold" dla spadochroniarzy). Panuje tam faktycznie jakiś swoisty dysonans poznawczy, że z jednej strony wszyscy chcieliby jak najlepsze stany do kolekcji, a jak już się pojawi to z niedowierzaniem oznajmiają, że to repliki. Biorąc pod uwagę, że takie przedmioty pojawiają się rzadko i nieopłacalne byłoby robienie małej partii replik na takim poziomie, to nie rozumiem takich ludzi... Tylko raz spotkałem się z małą partią replik na bardzo wysokim poziomie, które to repliki opłacało się zrobić, bo był to hełm komandosów USMC Raiders z pokrowcem z juty w kamuflażu, który jest ekstremalnie rzadki i w oryginale sprzedaje się za kilka tysięcy dolarów (coś jak cena hełmu spadochronowego M2 D-bale), to taki Święty Graal wśród hełmów amerykańskich. Wyszło w pewnym krótkim czasie ze trzy takie hełmy na rynek :shock: , jednym pochwalił się jakiś kolekcjoner z Anglii na US militaria forum. Tym razem komentujący mieli w pełni rację i w 100% profesjonalnie wytknęli wszystkie błędy postarzanego hełmu. Dyskusja robiła się coraz bardziej ciekawa ku niedowierzaniu właściciela hełmu, który ostatecznie postanowił go zwrócić ;) Także z profesjonalnym odnawianiem hełmów jest jak z naszywkami, też można się nieźle nadziać.
Wracając do naszywek, to właśnie to najbardziej w nich lubię, te różnice i niuanse, które można znaleźć w różnych odmianach.

Powodzenia w pisaniu książki, mam nadzieję zobaczyć publikację kiedy tylko będzie gotowa.
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Grzegorz »

Książkę dostaniesz za free, bo to będzie darmowy e-book. Temat jest taki, że nikt by tego nie kupił; temat może dla kilkudziesięciu, najwyżej kilkuset osób. Tak mi się przynajmniej wydaje. Tu jest raportowanie na temat tego, jak biegnie pisanie książki. Gotowy jest 42-stronicowy rozdział o skarpetkach i butach, a kończę rozdział o spodniach. Na razie mam napisane ok. 240 stron, a łącznie będzie chyba coś około 400. Rozdział o skarpetkach i butach możesz już dostać od Krzysztofa („Krzysiek” na tym forum), bo Krzysztof to na razie dystrybuuje.

Nie chciałbym naruszać głównego tematu tego wątku, ale mogę tu wrzucić coś, jako ciekawostkę z zakresu naszywek US Airborne z II wojny. Mam nadzieję, że dyskusja o naszywkach 101st jeszcze się tu rozwinie, ale mogę pokazać, jakie są tak tylko z grubsza różnice między oryginałami a replikami naszywek. Mógłbym to pokazać na przykładzie naszywek IX TCC USAAF, bo chociaż w tej dziedzinie jestem dobry. Kiedyś na imprezie rekonstruktorskiej odtwarzałem postać pilota szybowcowego USAAF. Jak raz nie miałem luzem oryginalnych naszywek IX TCC, a nie chciałem jakiejś odpruwać z jakichś innych rzeczy. Na szybko musiałem kupić naszywkę IX TCC, żeby naszyć ją na oryginalną kurtkę M1943. Jak na złość fajnych oryginałów na aukcjach nie było, albo były za jakieś horrendalne abstrakcyjne pieniądze. Musiałem więc kupić replikę naszywki IX TCC i kupiłem ją w At The Front. Zachwycony nie byłem, no ale cóż, coś musiałem mieć na tej kurtce oprócz oryginalnej naszywki z odznaką pilota szybowcowego.

Naszywka zdążyła przyjść przed imprezą, naszyłem ją na moją ulubioną kurtkę M1943 z kontraktu z 14 listopada 1943 i... jęknąłem. A przecież At The Front to jednak firma markowa w naszej branży pasjonackiej. Modliłem się tylko, żeby na tej imprezie nie było innych GRH US Army z II wojny (i na szczęście nie było), bo zwyczajnie wstydziłem się tej naszywki. Ona wyje na milę, że to replika, a moja kurtka M1943 jest w stanie near mint, więc tylko obciach z taką naszywką. Ta naszywka jest tak nienaturalnie równiutka w każdą stronę, tak idealnie symetryczna, ma tak wycyzelowane liternictwo, tak idealnie rozmieszczone to liternictwo, tak idealnie dobrane kolory, że po prostu cała idealność tej naszywki jest porażająca. Nie było takich naszywek podczas wojny. Zawsze były jakieś niedoskonałości w tych naszywkach - jakieś drobne krzywizny; jakieś drobne niedoróbki; drobne asymetryczności; liternictwo raz gorsze, raz lepsze itp. No ale tak to jest z tymi replikami naszywek powstającymi z maszyn do haftowania sterowanych komputerowo. Te naszywki są odrealnione z powodu ich idealności. Może kiedyś producenci replik pójdą po rozum do głowy i wprują do komputerowego programu do haftowania typowe niedoskonałości haftów z II wojny.

Przypuszczam - a jeśli się mylę to sprostowanie mile widziane - że podobnie jest dziś na linii oryginał/replika naszywki 101st.
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
MattC
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2020, o 16:36

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: MattC »

Ja chętnie zobaczę ciekawostki z II wojny, niech się zatem temat rozwinie też o naszywki lotnicze jako temat pokrewny. Być może ktoś coś doda z tematu 101-szej, np. orła z różowym językiem.
W naszywkach spadochronowych bywa podobnie, chociaż temat mocno się komplikuje z ich powojennymi wersjami robionymi lokalnie poza USA.

Kolega opowiadał mi, że jego zaprzyjaźniony kolekcjoner lotnictwa Navy z okresu II wojny wreszcie wydał książkę odpłatnie, mimo, że temat jeszcze bardziej niszowy niż USAAF. Jeżeli jednak opracowanie będzie w formie pdf darmowego, to oczywiście też będę za nie wdzięczny. Ale jak się kiedyś uda, to życzę serdecznie wersji papierowej w nakładzie choćby 1000 sztuk, żeby lata pracy i pasji zostały wynagrodzone.
Awatar użytkownika
Krzysiek
Sergeant | Pathfinder
Sergeant | Pathfinder
Posty: 3647
Rejestracja: 28 sty 2011, o 19:37
Lokalizacja: Legionowo
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Krzysiek »

Póki co, jedynym dobrze opisanym i spisanym źródłem wiedzy o naszywkach 101st jest Eagle Patch Corner
https://www.101airborneww2.com/eaglepatchcorner.html prowadzony przez historyka Marka Bando oraz
wydana przez niego książka.

Na facebooku oczywiście jest też prowadzona przez niego grupa, w której również ukazują się tony materiałów
nie tylko zdobytych przez niego ale również przez naprawdę liczną już grupę ludzi - historyków, rodziny weteranów.

Natomiast jeśli chodzi jeszcze o temat kopia/oryginał to tutaj też mamy swój udział bowiem przez pewien czas
mieliśmy swoją kopię naszywki pułkowej 502nd PIR:

Od lewej: Soldier of Fortune, At The Front oraz nasza kopia

Obrazek
GRH FIVE-O-DEUCE (502nd PIR 101st Airborne)
https://502-101airborne.pl


"Im głupszy dowódca, tym trudniejsze zadania mu powierzają."

Obrazek
Awatar użytkownika
Grzegorz
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2018, o 16:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Oryginalne naszywki 101 powietrzno-desantowej oraz pułkowe.

Post autor: Grzegorz »

Fajne są te powyższe naszywki. Właśnie dlatego, że nie za idealne, jak z maszyny CNC (chociaż zapewne są). Nie od cyrkla haftowane, z drobnymi asymetrycznościami itp. Właśnie jak nieidealne naszywki z WWII.

Tak, Mark Bando zrobił robotę rewelacyjną. Oby żył tysiąc lat i oby ta jego strona www nigdy nie padła. Uwielbiam tę jego stronę i czytam od wielu lat. I właśnie Bando na tej swojej stronie napisał o naszywkach 101st między innymi coś takiego „Of the nine, only three were made with integral (attached) Airborne tabs”, a w innym miejscu „The main difference is that Type 3 has an attached tab and Type 4 has a seperate Airborne tab”.

I to są rzeczy właśnie ważne dla mnie w tych naszywkach 101st, czyli fakt, że taby niejednokrotnie były haftowane odrębnie. Dzięki temu mogę robić poprawne historycznie naszywki-składaki IX TCC USAAF. Naszywek z regulaminowym godłem IX TCC brakowało i nieoficjalnie brano właśnie taby od 101st i robiono „składaka”. IX TCC wiadomo - nieustannie żyło za pan brat ze spadochroniarzami 101st, więc dostęp do Airborne tabów miało. Cała masa pilotów i innego personelu IX TCC nosiła takie naszywki-składaki, bo te brytyjskie drukowane naszywki IX TCC były ohydne. IX TCC było częścią 9. Armii Lotniczej USAAF. A że IX TCC też było Airborne to „składak” polegał na tym, że brano naszywkę 9. Armii Lotniczej (tych akurat nie brakowało) i dodawano do tej naszywki Airborne tab załatwiony od 101st i tak powstało drugie - zastępcze i nieoficjalne - godło IX TCC.

Poniżej właśnie takie „składaki” z moich skromnych zasobów.
Załączniki
IX TCC naszywki zastępcze.jpg
IX TCC naszywki zastępcze.jpg (344.44 KiB) Przejrzano 114 razy
„Patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią” - Oscar Wilde
Odpowiedz